Menu
 
NARTY
 GDZIE NA NARTY
 Kalkulator narciarski
 TEL. GOPR 985
GÓRY SOWIE
 FAKTY
 MAPA
 FILMY
 GALERIA
 KAMERA
 MAPA TURYSTYCZNA
 POGODA
 SZLAKI TURYSTYCZNE
TURYSTYKA
 INFORMACJE
GMINY
 LINKI
STRONY TEMATYCZNE
 GÓRY SOWIE
 EULENGEBIRGE
REDAKCJA
 Statystyki
 Top 10
 KONTAKT
ARCHIWUM
 WSZYSTKIE
 SZUKAJ

 Szukaj
 

 Szlaki turystyczne: Czarny szlak martyrologii w Górach Sowich

Przejdź wstecz
Szlak bierze swój początek na stacji kolejowej w Jugowicach, tej samej, na której wyładowywano transporty więźniów pędzonych do pracy w górach. Idziemy drogą w kierunku Wałbrzycha i przed rzeką Bystrzycą skręcamy w lewo.


Jesteśmy na drodze, którą podczas wojny gruntownie przebudowywano. Więźniowie układali kostkę, budowali przepusty i studzienki, by droga była zdolna do przyjmowania ciężkich transportów. Mijamy wiadukt nad drogą (wiadukt ten przygotowany był do wysadzenia, o czym świadczą otwory po ładunkach tuż przy filarach) i po około 200 m, po lewej stro­nie zaczyna się długi na blisko 100 m i wysoki na 5 m w części centralnej mur oporowy.


Mur wykonany został w czasie wojny. Po drugiej stro­nie drogi płynie strumień Jaworzynka,  przy regulacji którego pracowali więźniowie. Również po lewej, ale nieco wyżej, na zboczach Jedlińskiej Kopy zauważyć można linie nasypów kolejki wąskotorowej biegnącej z Olszyńca na Włodarz kilkoma zakosami. Po minięciu muru, przez około 1,5 km idziemy przez typową, polską wieś, z walącymi się zagrodami, dziurawymi płotami i ogólnym nieporządkiem.


Po około 20 min. marszu dochodzimy do drugiego muru oporowego długiego na około 150 m. Jest w nim ciekawie rozwiązany technicznie podjazd do stojącego wyżej domu. On także powstał w czasie wojny. Jeszcze kilka kroków i po naszej prawej stronie, za rzeką pojawiają się ruiny dwóch baraków obsługi technicznej o wymiarach 46 x 16 m.


Baraki te posiadające m.in. ogrzewanie, wykafelkowane kuchnie i łaźnie oraz wszelkie inne wygody zostały zdewastowane przez miejscową ludność do tego stopnia, że trzeba było je wyburzyć, gdyż groziły zawaleniem. Niedaleko od baraków stoi betonowy fundament wartowni. Mijamy most na Jaworzynce i po kilku minutach, tym razem po lewej, znowu widzimy ruiny baraków, jeden o wymiarach takich jak dwa poprzednie, drugi ma 42 x 12 m.


Za ni­mi znajduje się nie­wielki staw - to uję­cie wody dla budo­wy. Idziemy ciągle pod górę, po prawej widać ruiny Kasyna SS, po lewej dwóch kolejnych baraków i po prawej znowu dwóch baraków. Jesteśmy w centrum kompleksu Jugowice. Dochodzimy do miejsca gdzie szlak skręca w lewo przez kamienny mostek w polną drogę. Od razu przed naszymi oczami wyrasta hałda kamienia z podziemi. Powyżej znajdują się wloty sztolni nr 1,2 i 3. Obok hałdy stoi fundament po kompresorze. Idziemy dalej mijając po kolei wloty pozostałych sztolni, ruiny baraku i dwie niewielkie hałdy. Przystańmy przed wlotem sztolni nr 7.


W roku 1993 potrzeba było dwóch dni pracy koparki by dostać się do środka. Ciągle idziemy kamienną drogą, skręcamy w prawo i mamy około 100 m ostrzejszego podejścia. Wychodzimy na szutrową drogę. Przed nami, w lesie stoją ruiny sześciu baraków obsługi technicznej kompleksu Włodarz, bowiem jesteśmy już na terenie tego kompleksu. Baraki te także zostały totalnie zdewastowane.


Przy tej samej drodze, jakieś 100 m dalej znajdują się ruiny największego obozu koncentracyjnego Gór Sowich, nazwanego Wolfsberg. Był wielki. Mówi się o blisko 200 barakach i kilku tysiącach więźniów. Obóz ten pochłonął także największą ilość ofiar. Idąc drogą przez około 500 m mijamy resztki zabudowań obozu, dalej posuwamy się w kierunku Walimia. Około 1 km za obozem zaczynamy ostre podejście pod górę, za którą leży Walim.


Na górze tej od strony Walimia mijamy cmentarz i schodzimy do miejscowości. Szlak wiedzie nas przez miasteczko główną drogą i mimo że jest to szlak martyrologii nie przechodzi przez położony nieco na uboczu, przy żółtym szlaku, cmentarz ofiar zbrodni hitlerowskich. Leżą na nim tysiące więźniów zamęczonych w fabrykach zbrojeniowych Walimia oraz przy budowie w górach. Mijamy zatem Walim 1około 200 m za miasteczkiem szlak skręca w prawo w dolinę rzeki Walimki prowadząc nas do podziemi kompleksu Rzeczka.


Zanim staniemy przed wlotami sztolni widzimy po drodze ruiny  tartaku, filary  mostu, hałdę  kamienia z podziemi i resztki ceglanych baraków obsługi. Przed wlotem tuneli posta­ wiono mały, kamienny obelisk ku czci więźniów, którzy oddali życie przy drążeniu tuneli. Obecnie podziemia są udostępnione dla turystów natomiast na platformie przed tunelami odtworzony został plac budowy. Przywieziono m.in. ze składów w lesie skamieniałe worki cementu i wielkie żelbetowe stropice, udało sie odnaleźć kilka wagoników kolejki wąskotorowej, które ustawiono na kilkunastometrowym odcinku torowiska.


Idziemy w kierunku Rzeczki, wychodzimy z powrotem na drogę asfaltową. Po lewej, na wzniesieniu stoi ogrodzony drutem kolczastym budynek. To zabudowania centrali telekomunikacyjnej wzniesionej przez Niemców w czasie wojny. Była to najnowocześniejsza centrala w Niemczech, co chyba najlepiej  świadczy ważności sowiogórskiej budowy. Około 500 m poruszamy się asfaltówką  w końcu skręcamy w prawo.

Szlak prowadzi nas głęboką, stromą doliną potoku bez nazwy i po około 15 minutach wychodzimy na porośnięty trawą płaskowyż. Szlak biegnie polną drogą wśród rzadko rozrzuconych zabudowań kolonii o nazwie Rzeczka Górna lub Grządki. Obie nazwy są poprawne.


Po  około 25 min. dochodzimy do węzła szlaków turystycznych, które przecinają całe Góry Sowie. Obok jest niewielki stawek, zbiornik wody dla kompleksu Osówka, na terenie którego jesteśmy. Szlak prowadzi przez ruiny dawnych gospodarstw i baraków obsługi. Po około 300 m skręca w lewo i nieco schodzi w dół.

Po chwili droga wyrównuje się, nic w tym dziwnego, bowiem idziemy po nasypie kolejki wąskotorowej, której gęsta sieć oplatała teren budowy. W pewnym momencie zauważymy po lewej stronie żelbetowe, trapezowe w przekroju zbiorniki na kruszywo i piasek. Natomiast po prawej uważne oko dostrzeże doskonale zamaskowany, potężny bunkier. To Kasyno. Obok niego widać betonowy fundament stacji kolejki oraz wejście do podziemnego tunelu - przejścia pod zbiornikami.


Minęliśmy już Kasyno, idziemy dalej, po obu stronach drogi (torowiska) mijając wielkie sterty cegieł i ceramki budowlanej. Wśród drzew jest mogiła. Tu leży jeden z tych, którzy za wielką przygo­dę z podziemiami zapłacili życiem. Zabłądził w pod­ziemiach i kiedy w końcu udało mu się wyjść na powierzchnię nie starczyło już sił aby dotrzeć do wioski. Działo się to w mroźną noc w roku 1993. Zamarzł.

Szlak skręca w lewo, w dół. Po chwili docieramy do wielkiego betonowego monolitu. Jesteśmy na Siłowni. Uważajmy by nie wpaść do któregoś z otworów. Wiele z nich jest zarośniętych, sterczą pręty zbroje­niowe i stoi woda. Z Siłowni schodzimy w dół, tuż obok nasypu, po którym poruszała się platforma wycią­gowa. Jesteśmy już na dole. Obok drogi wi­dzimy podstawy owej platformy (cztery słupy).


Skręcając ze szlaku w lewo, po około 200 m docieramy do udostępnionych dla zwiedzających podziemi Osówki. Koniecznie trzeba je zobaczyć. Wracamy drogą w dół. Mijamy podmokłą dolinę potoku Kłobia, w której znajdowała się część obozu Saiiferwasser. Dużo ciekawszy widok mamy jednak po prawej. Wlot sztolni nr 3 systemu Osówka. Wejście to uprzednio zawalone, zostało rozkopane w lecie 1992 roku przez SGP KRET.


Idziemy drogą, szeroką, brukowaną, co kilkadziesiąt metrów mijamy studzienki odwadniające. Droga jest doskonale zdrenowana. Po około ł km wychodzimy z lasu na trawiaste zbocze, którym droga biegnie do Kole. Szlak wychodzi na asfaltową drogę, którą idziemy do wsi. Z lewej widzimy budynek fabryczny, w którym mieścił się obóz i szpital Dornhau. Dalej przechodzimy obok głębokich wykopów częściowo zalanych wodą. W tym miejscu budowano podziemny dworzec dla pociągów specjalnych, które miały przybywać w ten rejon.

Za wykopami trzeba skręcić w prawo i po krótkim podejściu jesteśmy na kolejnym cmentarzu, na którym spoczywają zamęczeni przez faszystów więźniowie. Ku ich czci wzniesiono pomnik. Po wyjściu z cmentarza szlak idzie w kierunku Głuszycy Górnej, gdzie też się udajemy. W miasteczku tym obok wiaduktu kolejowego stoją obecnie opuszczone zabudowania fabryczne. W nich to w czasie wojny mieścił się obóz nr 4 dla robotników przymusowych. Od wiaduktu jest około 300 m do stacji PKP, w którym to miejscu czarny szlak martyrologii ma swój koniec. Przeszliśmy cały szlak, który ma długość około 18 km i jest chyba najciekawszym szlakiem prowa­dzącym przez Góry Sowie.

 


Opracowano na podstawie książki "Podziemny Świat Gór Sowich" Pana Mariusza Aniszewskiego.
 




[ Wstecz ] [ Strona główna ]





 
Powiązane tematy :

Góry Sowie
Góry Sowie
Miejscowości Gór Sowich
Miejscowości Gór Sowich
Tajemnice Gór Sowich
Tajemnice Gór Sowich


Re: Czarny szlak martyrologii w Górach Sowich (Wynik: 1)
przez mbucko dnia 02-04-2007
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość)


Przeczytaj dalszy ciąg komentarza...



RE: Usauhixucypurerax (Wynik: 1)
przez usas08991 dnia 04-05-2007
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość)


Przeczytaj dalszy ciąg komentarza...






PHP-Nuke Copyright © 2005 by Francisco Burzi. This is free software, and you may redistribute it under the GPL. PHP-Nuke comes with absolutely no warranty, for details, see the license.
Tworzenie strony: 0.06 sekund

Polecane strony :

Hurtownia Elektryczna Strzegom | Sklep narciarski | Komputery Swidnica | Hurtownia rowerowa Swidnica | Maszyny kamieniarskie Strzegom


<