Menu
 
NARTY
· Gdzie na narty
· Kalkulator narciarski
GÓRY SOWIE
· Fakty
· Mapa
· Filmy
· Galeria
TURYSTYKA
· Góry Sowie
GMINY Gór Sowich
· Strony Gmin
inni o Górach Sowich
·  góry sowie
· eulengebirge
o nas
· Statystyki
· Top 10
· info redakcyjne
Archiwum
· wszystkie artykuły
· szukaj artykułu

 Szukaj
 

 Zagadki: Wielka Sowa po raz drugi

Przejdź wsteczWielka Sowa (1016 m n.p.m.) jest najwyższym szczytem Gór Sowich. Razem z Małą Sową tworzą rozległy masyw, w przeważającej części porośnięty gęstym, świerkowym lasem. Jest to prawdopodobnie najbardziej tajemniczy masyw w całych Górach Sowich, bo paradoksalnie - nie ma podziemi. Ma swoje podziemia Włodarz, ma Osówka, Soboń, Sokolec, dlaczego nie ma Wielka Sowa?

Grupa poszukiwawcza, w której mam przyjemność działać, od dawna interesowała się Wielką Sową. Zaczęło się od ustalania faktów. Wiadomo więc, że - tak na Wielkiej i Małej Sowie, jak i w ich bezpośrednim sąsiedztwie - istniało w dawnych czasach górnictwo lub raczej jego zalążki. Ślady widoczne są do dziś w postaci znaków górniczych wykutych na skałach, resztek hałd i nasypów rozsianych po całym masywie. Z racji tego, iż masyw zbudowany jest ze skały gnejsowej, niewiele bogactw znaleźć można w jego wnętrzu. Mimo to powstały niewielkie kopalnie. Jedna z nich, zlokalizowana w rejonie Przełęczy Walimskiej, najpierw dostarczała rudy srebra, a później, po wyczerpaniu złoża, stanowiła sporą atrakcję turystyczną. Niemcy nazwali ją Silberloch.

Natomiast nieco mniej wiemy o dwu innych kopalniach "drążących" Wielka Sowę. Niemieccy geolodzy Traube i Hintze w swoich pracach stwierdzają, iż w hałdach dwu kopalni zlokalizowanych w dolinie potoku spływającego z Wielkiej Sowy w kierunku wsi Sokółce znaleźli pewne minerały. Mniejsza o to - jakie. Ważne, że są także hałdy i sztolnie. Tak, ale są w latach 1830 -1888, kiedy to badania prowadzili ww. geolodzy. Dziś nie ma po nich najmniejszego śladu!

Ciekawe, prawda? Stara kopalnia srebra, mająca kilkaset lat, istnieje i ma się dobrze, natomiast 150-letnie wyrobiska znikają bez śladu. Tak, tylko że Silberloch leży przy uczęszczanej drodze, natomiast "nasze" tajemnicze kopalnie zlokalizowane są w Sowiej Dolinie - najdzikszej części masywu Wielkiej Sowy wymienianej jako jedno z hipotetycznych miejsc usytuowania wielkiego podziemnego obiektu; obiektu o wiele większego od wszystkich znanych nam sowiogórskich podziemi.

Jeden z byłych więźniów KL Falkenberg (Sokółce) wyznaje: pracowałcm w Falkenberg na stacji przeładunkowej. Materiały budowlane ładowaliśmy na platformy wyciągowe, które zaopatrywały kompleks Sokolec oraz na samochody ciężarowe, które dzień i noc kursowały do Sowiej Doliny, gdzie przez cala wojnę powstawała wielka podziemna fabryka. Czyż nie jest to wyraźny ślad gdzie należy szukać? Przecież po drugiej stronie góry, w rejonie łąki Sikorskiego, jak na dłoni widocznych jest sześć hałd urobku. Z jakich wyrobisk on pochodzi? Może sztolnie kute od Sowiej Doliny przebijają górę na wylot?

W lecie 1946 roku w Walimiu pojawił się podporucznik WP, w posiadaniu którego były jakieś niemieckie mapy. Nieliczni, którzy widzieli fragmenty owych map, zeznają zgodnie, że na Wielkiej Sowie zaznaczone były dwa wloty sztolni, zlokalizowane w dolinie od strony Sokolca.
Jest tylko jedna dolina, schodząca do Sokolca z Wielkiej Sowy. Jest to Sowia Dolina.W poszukiwaniach, jakie prowadzimy, po długim błądzeniu i "strzelaniu" na oślep, w końcu trafaiamy na COŚ! W gęstym świerkowym zagajniku oczom naszym ukazuje się wykop wchodzący w zbocze, kończący się... wlotem sztolni!

Minęło jednak sporo czasu, zanim dowiedzieliśmy się, o co chodzi. Jeden z mieszkańców pobliskiej wsi, sam, na własną rękę, postanowił rozkopać intrygujące go od wielu lat miejsce. Po kilku dniach kopania trafił na skałę i sztolnię. By wejść do środka, brakło mu nie tyle odwagi, co możliwości technicznych, jako że sztolnia okazała się zalana aż pod strop.Nasza praca skupiła się więc na wypompowaniu wody. Z braku urządzeń mechanicznych spuściliśmy wodę grawitacyjnie. Po kilkunastu godzinach poziom wody opadł na tyle, że można było wejść do środka. Nie ma nic gorszego od brnięcia w starym tunelu, po pierś w lodowato zimnej wodzie. Kilkanaście metrów za wlotem tunel lekko skręca w prawo, a po dalszych 15 metrach dochodzimy do niewielkiej komory. W lewym rogu drogę zagradza nam zawał. Bardzo ciekawy zawał, bowiem w jego dolnej partii, na spągu, widoczne są spore nanosy błota naniesione w to miejsce... z zawału!

Sztolnia wykuta jest w skale gnejsowej, która w żadnym wypadku nie rozkłada się na ciężkie, ziemiste błoto. Jest to dowód, że dalej, za zawałem, istnieją tunele mające połączenie z powierzchnią ziemi poprzez szyb, bo tylko przez szyb ziemia w formie błota mogła dostać się do tunelu. Tunel nie jest starą kopalnią, jak początkowo myśleliśmy. Ściany są równe, przekrój trapezowy, regularny, zakręty wyprofilowane. Takich zabiegów nie stosowano w dawnych kopalnich, gdzie tunele szły wzdłuż danej żyły i nikt nie dbał o ich wygląd. Natomiast w "naszej" sztolni wszystko jest po prostu za dobre!

Według naszej teorii, tunel ten może być typowym wyjściem ewakuacynym z jakiegoś większego obiektu. Czy tak jest w rzeczywistości? Być może dalsze badania (m.in. rozkopanie zawału tunelu) udzielą jakiejś odpowiedzi. O wynikach prac na pewno poinformuję.


Mariusz Aniszewski

Przedruk z gazety: "Sport i Turystyka" '96



[ Wstecz ] [ Strona główna ]





 
Powiązane tematy :

Góry Sowie
Góry Sowie
Tajemnice Gór Sowich
Tajemnice Gór Sowich

Przepraszamy, komentarze dla tego artykułu są niedostępne.




PHP-Nuke Copyright © 2005 by Francisco Burzi. This is free software, and you may redistribute it under the GPL. PHP-Nuke comes with absolutely no warranty, for details, see the license.
Tworzenie strony: 0.04 sekund

Polecane strony :

Hurtownia Elektryczna Strzegom | Sklep narciarski | Komputery Swidnica | Hurtownia rowerowa Swidnica | Maszyny kamieniarskie Strzegom


<