Menu
 
NARTY
 GDZIE NA NARTY
 Kalkulator narciarski
 TEL. GOPR 985
GÓRY SOWIE
 FAKTY
 MAPA
 FILMY
 GALERIA
 KAMERA
 MAPA TURYSTYCZNA
 POGODA
 SZLAKI TURYSTYCZNE
TURYSTYKA
 INFORMACJE
GMINY
 LINKI
STRONY TEMATYCZNE
 GÓRY SOWIE
 EULENGEBIRGE
REDAKCJA
 Statystyki
 Top 10
 KONTAKT
ARCHIWUM
 WSZYSTKIE
 SZUKAJ

 Szukaj
 

 Zagadki: Wielka Sowa po raz drugi

Przejdź wsteczWielka Sowa (1016 m n.p.m.) jest najwyższym szczytem Gór Sowich. Razem z Małą Sową tworzą rozległy masyw, w przeważającej części porośnięty gęstym, świerkowym lasem. Jest to prawdopodobnie najbardziej tajemniczy masyw w całych Górach Sowich, bo paradoksalnie - nie ma podziemi. Ma swoje podziemia Włodarz, ma Osówka, Soboń, Sokolec, dlaczego nie ma Wielka Sowa?

Grupa poszukiwawcza, w której mam przyjemność działać, od dawna interesowała się Wielką Sową. Zaczęło się od ustalania faktów. Wiadomo więc, że - tak na Wielkiej i Małej Sowie, jak i w ich bezpośrednim sąsiedztwie - istniało w dawnych czasach górnictwo lub raczej jego zalążki. Ślady widoczne są do dziś w postaci znaków górniczych wykutych na skałach, resztek hałd i nasypów rozsianych po całym masywie. Z racji tego, iż masyw zbudowany jest ze skały gnejsowej, niewiele bogactw znaleźć można w jego wnętrzu. Mimo to powstały niewielkie kopalnie. Jedna z nich, zlokalizowana w rejonie Przełęczy Walimskiej, najpierw dostarczała rudy srebra, a później, po wyczerpaniu złoża, stanowiła sporą atrakcję turystyczną. Niemcy nazwali ją Silberloch.

Natomiast nieco mniej wiemy o dwu innych kopalniach "drążących" Wielka Sowę. Niemieccy geolodzy Traube i Hintze w swoich pracach stwierdzają, iż w hałdach dwu kopalni zlokalizowanych w dolinie potoku spływającego z Wielkiej Sowy w kierunku wsi Sokółce znaleźli pewne minerały. Mniejsza o to - jakie. Ważne, że są także hałdy i sztolnie. Tak, ale są w latach 1830 -1888, kiedy to badania prowadzili ww. geolodzy. Dziś nie ma po nich najmniejszego śladu!

Ciekawe, prawda? Stara kopalnia srebra, mająca kilkaset lat, istnieje i ma się dobrze, natomiast 150-letnie wyrobiska znikają bez śladu. Tak, tylko że Silberloch leży przy uczęszczanej drodze, natomiast "nasze" tajemnicze kopalnie zlokalizowane są w Sowiej Dolinie - najdzikszej części masywu Wielkiej Sowy wymienianej jako jedno z hipotetycznych miejsc usytuowania wielkiego podziemnego obiektu; obiektu o wiele większego od wszystkich znanych nam sowiogórskich podziemi.

Jeden z byłych więźniów KL Falkenberg (Sokółce) wyznaje: pracowałcm w Falkenberg na stacji przeładunkowej. Materiały budowlane ładowaliśmy na platformy wyciągowe, które zaopatrywały kompleks Sokolec oraz na samochody ciężarowe, które dzień i noc kursowały do Sowiej Doliny, gdzie przez cala wojnę powstawała wielka podziemna fabryka. Czyż nie jest to wyraźny ślad gdzie należy szukać? Przecież po drugiej stronie góry, w rejonie łąki Sikorskiego, jak na dłoni widocznych jest sześć hałd urobku. Z jakich wyrobisk on pochodzi? Może sztolnie kute od Sowiej Doliny przebijają górę na wylot?

W lecie 1946 roku w Walimiu pojawił się podporucznik WP, w posiadaniu którego były jakieś niemieckie mapy. Nieliczni, którzy widzieli fragmenty owych map, zeznają zgodnie, że na Wielkiej Sowie zaznaczone były dwa wloty sztolni, zlokalizowane w dolinie od strony Sokolca.
Jest tylko jedna dolina, schodząca do Sokolca z Wielkiej Sowy. Jest to Sowia Dolina.W poszukiwaniach, jakie prowadzimy, po długim błądzeniu i "strzelaniu" na oślep, w końcu trafaiamy na COŚ! W gęstym świerkowym zagajniku oczom naszym ukazuje się wykop wchodzący w zbocze, kończący się... wlotem sztolni!

Minęło jednak sporo czasu, zanim dowiedzieliśmy się, o co chodzi. Jeden z mieszkańców pobliskiej wsi, sam, na własną rękę, postanowił rozkopać intrygujące go od wielu lat miejsce. Po kilku dniach kopania trafił na skałę i sztolnię. By wejść do środka, brakło mu nie tyle odwagi, co możliwości technicznych, jako że sztolnia okazała się zalana aż pod strop.Nasza praca skupiła się więc na wypompowaniu wody. Z braku urządzeń mechanicznych spuściliśmy wodę grawitacyjnie. Po kilkunastu godzinach poziom wody opadł na tyle, że można było wejść do środka. Nie ma nic gorszego od brnięcia w starym tunelu, po pierś w lodowato zimnej wodzie. Kilkanaście metrów za wlotem tunel lekko skręca w prawo, a po dalszych 15 metrach dochodzimy do niewielkiej komory. W lewym rogu drogę zagradza nam zawał. Bardzo ciekawy zawał, bowiem w jego dolnej partii, na spągu, widoczne są spore nanosy błota naniesione w to miejsce... z zawału!

Sztolnia wykuta jest w skale gnejsowej, która w żadnym wypadku nie rozkłada się na ciężkie, ziemiste błoto. Jest to dowód, że dalej, za zawałem, istnieją tunele mające połączenie z powierzchnią ziemi poprzez szyb, bo tylko przez szyb ziemia w formie błota mogła dostać się do tunelu. Tunel nie jest starą kopalnią, jak początkowo myśleliśmy. Ściany są równe, przekrój trapezowy, regularny, zakręty wyprofilowane. Takich zabiegów nie stosowano w dawnych kopalnich, gdzie tunele szły wzdłuż danej żyły i nikt nie dbał o ich wygląd. Natomiast w "naszej" sztolni wszystko jest po prostu za dobre!

Według naszej teorii, tunel ten może być typowym wyjściem ewakuacynym z jakiegoś większego obiektu. Czy tak jest w rzeczywistości? Być może dalsze badania (m.in. rozkopanie zawału tunelu) udzielą jakiejś odpowiedzi. O wynikach prac na pewno poinformuję.


Mariusz Aniszewski

Przedruk z gazety: "Sport i Turystyka" '96



[ Wstecz ] [ Strona główna ]





 
Powiązane tematy :

Góry Sowie
Góry Sowie
Tajemnice Gór Sowich
Tajemnice Gór Sowich

Przepraszamy, komentarze dla tego artykułu są niedostępne.




PHP-Nuke Copyright © 2005 by Francisco Burzi. This is free software, and you may redistribute it under the GPL. PHP-Nuke comes with absolutely no warranty, for details, see the license.
Tworzenie strony: 0.09 sekund

Polecane strony :

Hurtownia Elektryczna Strzegom | Sklep narciarski | Komputery Swidnica | Hurtownia rowerowa Swidnica | Maszyny kamieniarskie Strzegom


<