Menu
 
NARTY
 GDZIE NA NARTY
 Kalkulator narciarski
 TEL. GOPR 985
GÓRY SOWIE
 FAKTY
 MAPA
 FILMY
 GALERIA
 KAMERA
 MAPA TURYSTYCZNA
 POGODA
 SZLAKI TURYSTYCZNE
TURYSTYKA
 INFORMACJE
GMINY
 LINKI
STRONY TEMATYCZNE
 GÓRY SOWIE
 EULENGEBIRGE
REDAKCJA
 Statystyki
 Top 10
 KONTAKT
ARCHIWUM
 WSZYSTKIE
 SZUKAJ

 Szukaj
 

 Fakty: Sztolnia niespodzianek

Przejdź wstecz

Rok temu zaczęły docierać do nas informacje na temat podziemnej odlewni Kruppa produkującej części do samolotów. Miała się znajdować w jednym ze wzgórz łańcucha Gór Sowich.



Zeznania jednego z niemieckich inżynierów odpowiedzialnych za adaptację podziemnych obiektów dla potrzeb przemysłu III Rzeszy sugerują, iż był to obiekt oddany do użytku. Jego zadowolenie z przeprowadzonej inspekcji dowodzi, że łącznie z infrastrukturą wszystko musiało być zapięte na ostatni guzik. Kolejny informator opowiada o posterunkach wystawionych na każdej z dróg prowadzących w interesujący nas rejon. Cała góra była otoczona zasiekami, a pilnujący terenu wartownicy mieli rozkaz strzelać bez ostrzeżenia do każdego, kto zbliżył się na odległość mniejszą niż 50 m. Dowiedzieliśmy się, że w latach 60 podczas szkolnej wycieczki dzieci znalazły trzy betonowe studnie wyposażone w stalowe pokrywy oraz prowadzące w dół klamry. Jeden z ówczesnych leśniczych opowiadał nam o miejscu, gdzie kilkudziesięcioletnie drzewo zapadło się do połowy pnia w jakiś tunel biegnący blisko powierzchni ziemi.

Po zakończeniu działań wojennych cały teren wzięli pod swoją "opiekę" czerwonoarmiści. Co tam znaleźli? Nie wiemy. Ale miejscowa ludność opowiada, że wszystkie wejścia zostały wysadzone. Ocalało podobno tylko jedno, o którym Sowieci nie wiedzieli.
Bieżącej jesieni wybieramy się na poszukiwanie tej sztolni. Bierzemy ze sobą detektor do metalu oraz normalny zestaw poszukiwawczy, czyli saperki, kilof, latarki. Zaopatrzeni w dokładne mapy (zwykłe mapy turystyczne w naszym wypadku nie nadają się do niczego - potrzebujemy map przynajmniej 1:25000) postaramy się zobaczyć wszystkie miejsca, które sobie na nich zaznaczyliśmy, czyli wszelakie zbocza (w niektórych miejscach nawet 60 stopni) oraz gęsty las. Wiele miejsc jest zarośniętych młodnikiem i na pierwszy rzut oka ukrytych.

Idziemy w kierunku jednego z wybrań w zboczu góry prawie na jej szczycie. Po drodze widać kilka ciekawych miejsc, między innymi dużą ilość hałd i wykopów. Jednak próby kopania tam bez konkretnych informacji wiążą się z ogromnym nakładem pracy oraz czasu, więc na razie zostawiamy to w spokoju. Droga, którą się poruszamy dochodzi jedynie do interesującego nas wybrania. Właśnie tutaj miały znajdować się składy rur i stosy szyn kolejki wąskotorowej. Sprawdzenie okolicy detektorem nie przynosi jednak żadnych rezultatów - detektor nie odezwał się ani razu. Wybranie wygląda na niewielki kamieniołom, ale kto pozyskiwałby kamienie ze szczytu stromej góry? Przecież w pobliżu znajduje się duży kamieniołom ze skałą tego samego rodzaju. Zbocza wybrania są bardzo wysokie, sięgają nawet 11 m. Ogólnie rzecz biorąc miejsce jest ciekawe i mamy nadzieję na odkopanie jakiegoś tunelu.
Zaczynamy od penetracji ścian wyrobiska. O znajdujących się pod nimi kamiennych usypiskach również nie zapominamy. l nagle jest! Zauważamy wystającą z usypiska pionową, okorowaną belkę z płasko uciętym końcem. Po dokładniejszej penetracji znajdujemy dwie następne: jedna również stoi pionowo, druga leży łącząc pozostałe. Takie ułożenie belek już gdzieś widzieliśmy. Przypomina obudowę górniczą znaną nam ze sztolni w Walimiu czy na "Osówce". Więc jednak sukces. Chyba trafiliśmy na poszukiwane przez nas wejścje do fabryki.

Krew zaczyna szybciej krążyć, zostawiamy napoczęte śniadania i zaczynamy odkopywać znalezisko. Wejście jest przysypane dużą ilością kamieni, wiele z nich ma ponad metr średnicy i są bardzo ciężkie. Jednak dla ekipy "THROLLA" (szczególnie, gdy mamy
własnie możliwość odkrycia nowej sztolni) nie są przeszkodą takie "małe kamyczki". Powoli odsłaniamy następne belki leżące poziomo. I tu pierwsza z czekających nas dzisiaj niespodzianek - belki przykryte są grubą, czarną folią (jeśli miałaby to być obudowa sztolni wykutej jeszcze przed 1945 r., to skąd folia?). Kopiemy dalej i przez szczeliny między kamieniami zaglądamy do środka. Widzimy obelkowanc ściany oraz strop zawalony prawdopodobnie przez skały, które na niego spadły. W środku pomiędzy połamanymi belkami są jakieś przedmioty, jednak wiele z niech trudno spotkać w poniemieckich sztolniach. Zaczynamy je wyciągać na zewnątrz. Pierwsze jest metalowe wiadro, a po nim - co ciekawe - węglarka! Z węglarki wypada małe, foliowe zawiniątko. Kształtem, wymiarami i ciężarem bardzo przypomina pistolet. Po bardzo ostrożnym rozpakowaniu okazuje się jednak, że to tylko wiązka gwoździ, metalowych prętów i haków do drewna.
Następnie wyciągamy dwie lampy naftowe (powojennej produkcji) oraz "lutlampę" (do czego była w takim miejscu potrzebna "lutlampa"?). Kolejną zagadką okazuje się również przeznaczenie wykopanej przez nas dużej, metalowej wanny z wywierconym w dnie otworem. W otwór włożono krótką, 20-centymetrową rurkę w kształcie litery T. Kilka butelek (jedna z nich po piwie, oryginalnie zapakowana i pełna!), aluminiowa patelnia i sztućce; sitko do parzenia herbaty, złamany nóż oraz drobne monety (najbliższa nam data bita na nich - 1976 r.) to pozostałe znalezione przez nas przedmioty.

Mając już rozkopane wejście, wciskamy się do środka. Sprawdzamy, czy pomieszczenie ciągnie się dalej w głąb góry. Pomiędzy zwalonymi belkami przemieszanymi ze skalnym rumoszem widzimy jednak tylko skalne ściany i nie wydaje się, aby mógł tam być jakiś tunel. Kilka godzin kopania w dosyć trudnych warunkach zmarnowaliśmy na odkopanie czegoś, co jest wielką niewiadomą. Może była to zamaskowana w trudno dostępnym miejscu bimbrownia? Ale przecież w bimbrowni chyba nie zostałyby butelka z piwem? Chociaż, kto wie? Dając upust wyobraźni zastanawialiśmy się nad jeszcze jedną możliwością. Może ukrywał się w tym miejscu jakiś poszukiwany przez ówczesną władzę działacz z okresu stanu wojennego? Niestety, nie udało nam się dotrzeć do człowieka, który mógłby te sprawę wyjaśnić.
Jak widać na powyższym przykładzie, trafiamy niekiedy w Górach Sowich na dziwne i tajemnicze miejsca, które nie są związane z okresem II wojny światowej. Tego dnia nie trafiliśmy na interesujące nas sztolnie, ale: "kto szuka, ten znajdzie", a podziemna fabryka nadal czeka.

Piotr Zagórski

Przedruk z gazety: "Sport i Turystyka" '96




[ Wstecz ] [ Strona główna ]





 
Powiązane tematy :

Tajemnice Gór Sowich
Tajemnice Gór Sowich

Przepraszamy, komentarze dla tego artykułu są niedostępne.




PHP-Nuke Copyright © 2005 by Francisco Burzi. This is free software, and you may redistribute it under the GPL. PHP-Nuke comes with absolutely no warranty, for details, see the license.
Tworzenie strony: 0.09 sekund

Polecane strony :

Hurtownia Elektryczna Strzegom | Sklep narciarski | Komputery Swidnica | Hurtownia rowerowa Swidnica | Maszyny kamieniarskie Strzegom


<