Menu
 
NARTY
· Gdzie na narty
· Kalkulator narciarski
GÓRY SOWIE
· Fakty
· Mapa
· Filmy
· Galeria
TURYSTYKA
· Góry Sowie
GMINY Gór Sowich
· Strony Gmin
inni o Górach Sowich
·  góry sowie
· eulengebirge
o nas
· Statystyki
· Top 10
· info redakcyjne
Archiwum
· wszystkie artykuły
· szukaj artykułu

 Szukaj
 

 Fakty: Jugowice nieznane

Przejdź wstecz
Jednym z najmniej znanych kompleksów w Górach Sowich jest kompleks JUGOWICE GÓRNE. Dzieje się tak zapewne dlatego, że kompleks ten leży nieco na uboczu wielkiej budowy, na peryferiach wsi Jugowice Górne lub (co jest jednoznaczne) Jawornik. W zasadzie dopiero ostatnie 3 lata rozjaśniły nieco mroki tajemnic oplatających historie kompleksu.


Do 1992 r. niewiele było wiadomo. Co prawda, udało się zlokalizować 6 wlotów sztolni, przeprowadzono wstępną inwentaryzację obiektów naziemnych i spenetrowano wyrobiska odchodzące od sztolni nr 2, lecz niczego ważnego nie stwierdzono. Co gorsza, błędnie wykonany plan spenetrowanych podziemi jeszcze bardziej pogmatwał sprawo. Niewiele nowego wniosły do sprawy także badania, jakie na terenie kompleksu prowadził w latach 70. p. chor. Jerzy Cera z Poznania. Poza potwierdzeniem błędnego (!) planu, grupa p. chor. Cery próbowała spenetrować bieg sztolni nr 6, jednak liczne zawały wewnątrz tunelu zgasiły zapał odkrywców na samym starcie. Po wyjeździe p. chor. Cery kompleks Jugowice Górne ponownie popadł w zapomnienie, aż do pewnej nocy w 1989 r., kiedy to zapadł się fragment sztolni nr 6, tworząc na leżącej nad nią łące sporych rozmiarów dziurę.

Powiało sensacją. Była i milicja, i "gazeta", i... dużo gapiów, i nic z tego nie wyniknęło. Pogadali - i rozeszli się do swoich zajęć. Kiedy w 1993 r. rozpoczynałem z Darkiem Korólczykiem, Tomkiem Witkowskim i Piotrkiem Zagórskim prace poszukiwawcze w Jugowicach, nawet w najśmielszych marzeniach nie liczyłem na takie niespodzianki, jakie nas spotkały i na pierwszy ogień idą sztolnie nr 1, 3 i 5, które udaje nam się rozkopać w ciągu kilku dni. Za każdym razem po kilku metrach trafiamy na przodki. Wszystko jasne - początkowy etap budowy.


Po krótkiej przerwie postanawiamy "rozprawić się" ze sztolnią nr 7. Ale do tego, aby ją odkopać, potrzebny jest sprzęt. W końcu udaje się nam zdobyć sprzęt w postaci koparki typu Fadroma. Dwa dni kopania dadzą piękny efekt. Przed nami czernieje otwór wlotowy do podziemi. W trakcie wykopków natrafiamy m.in. na podwozie wózka kolejki wąskotorowej, skamieniałe worki cementu i duże ilości sprzętu technicznego. Stwierdzamy także, że początkowy odcinek sztolni został wysadzony. Niestety, w środku nie jest już tak wspaniale. Trochę drewnianej obudowy, trochę wody i dziwna żelbetowo-ceglana obudowa na kawałku tunelu - to wszystko. Zaledwie 30 m sztolni.

Do wyjaśnienia kolejnej tajemnicy potrzebujemy kilku godzin. Tyle bowiem potrzeba czasu do rozkopania obwału przy wlocie sztolni nr 2, tej samej, którą w latach 50 penetrowano, i której plan (błędny) narobił tyle zamieszania w kręgach poszukiwaczy. Wzasadzie plan zgadza się z tym, co widzimy w rzeczywistości, tyle tylko, że w pewnym miejscu zamiast
tunelu zastajemy zawał. Pora na wyjaśnienia. Otóż na oryginalnym planie (z 1954 r. - w posiadaniu autora) zawał ten jest zaznaczony, istnieje już wtedy (prawie na 100 proc. od roku 1945), tyle tylko, że od tego czasu minęło sporo lat, plan wędrował z ręki do ręki i niszczał. Kiedy w końcu ktoś postanowił go przerysować, zawał zaznaczony małym krzyżykiem po prostu umknął jego uwadze.

Ale jest jeszcze jedna ciekawostka. Dlaczego poważne przecież wojsko (autor planu) potraktowało sprawę tak infantylnie? Dlaczego za zawałem narysowano dalszy bieg tunelu, skoro nikt nie spenetrował go wcześniej? Zbyt wiele błędów.

My jednak nie (daliśmy za wygraną i postanowiliśmy sprawdzić, czy aby przypadkiem dorysowany odcinek tunelu nie ma wylotu w terenie. Zainteresowało nas pewne wybranie, duża platforma przy drodze, na której stoi ceglany fundament, jest studnia i... no - właśnie - fundamanty po kompresorach, które tłoczyły powietrze do sztolni! Wykopaliska trwały prawie
dwa miesiące. Sztolnia, która znaleźliśmy (nr 4) jest czymś rewelacyjnym. Po pierwsze, nikt nawet nie przypuszczał, że sztolnia naprawdę istnieje (wszyscy uważali, że Jugowice mają sześć sztolni), po drugie - zaskoczyły nas jej rozmiary i wygląd. Tunel zbliżony jest wymiarami do podziemi Osówki (4 x 5 m), posiada drewnianą obudowę z potężnych bali i - co nas zaskoczyło - nie biegnie w kierunku zawału z planu. Sztolnia biegnie bardziej na północny wschód (pod kątem ok. 45 stopni) i nie może być przedłużeniem wyrobisk ze sztolni nr 2. Owszem, mogą one do niej dochodzić, ale gdzieś z boku, jako nic nie znaczące "chodniczki". Jest to więc zupełnie nowe wyrobisko. Niestety, po ok. 25 m drogę zagradza nam zawał, potężny, nie do pokonania. Wylot sztolni po wysadzeniu został zamaskowany, co jasno daje do zrozumienia, że sztolnia nr 4 w kompleksie Jugowice Górne ma specjalne znaczenie. Wszystko wskazuje na to, że jest centralna sztolnia systemu. Jeżeli tak jest, to koniecznie trzeba ją spenetrować. Tylko jak? A może przez szyb? Szyb, który udało nam się odkopać na zboczu góry. Sprawdzając doniesienia jednego z , mieszkańców Jugowic rozkopaliśmy pewne zagłębienie w lesie. Dobrze, że przypięliśmy się pasami do drzewa, bowiem po zdjęciu "korka" z gałęzi, liści i ziemi oczom naszym ukazał się głęboki na ok. 15 m szyb wentylacyjny. W zasadzie jest to duży otwór (o średnicy ok. 1m), jakich wiele miało się znajdować na powierzchni Gór Sowich. Podobno wykonała je pewna firma rumuńska sprowadzona w tym celu aż z Ploeszti. Niestety, średnica otworu jest zbyt mała, aby przeprowadzić jego penetrację.

Na koniec zostawiliśmy sobie sztolnię nr 6. Kiedy zawiodły próby jej penetracji z marszu, przyszedł czas na ciężki sprzęt. Koparka najpierw rozkopała zawał na łące (z którego my później podjęliśmy próbę dostania się do tunelu poprzez szyb, niestety bez powodzenia), a potem stanęła przed wlotem sztolni. Po kilkunastu minutach łyżka koparki zachrobotała o coś twardego. Okazało się, że jest to żelbetowa ściana z zamontowanymi w niej pancernymi drzwiami. Tymi samymi drzwiami, które napotkał na swej drodze p. chor. Cera, tymi samymi, które pokonał (są zresztą otwarte), i tymi samymi, które tak barwnie opisywał. Tak, tylko że p. chor. Cera dotarł do jeszcze jednej pary drzwi, głęboko w tunelu (wtedy nie było jeszcze zawału na łące) i dopiero one zostały niepokonane. Dokąd prowadzą? Co się za nimi kryje? Czy tunel dochodzi do sztolni nr 4 oraz do szybu? Czy istnieją gotowe żelbetowe korytarze?

Badania przeprowadzone przez radiestetę wskazują na istnienie dużych żelbetowych komór wewnątrz góry. Czy uda się do nich dotrzeć?

Jedno mogę stwierdzić na pewno. To jeszcze nie koniec naszych zmagań z kompleksem Jugowice Górne. Odkryliśmy wiele, ale jeszcze więcej jest do odkrycia. To tylko kwestia czasu.

Mariusz Aniszewski

Przedruk z gazety: "Sport i Turystyka" '96




[ Wstecz ] [ Strona główna ]





 
Powiązane tematy :

Góry Sowie
Góry Sowie
Tajemnice Gór Sowich
Tajemnice Gór Sowich
Wycieczki rowerowe
Wycieczki rowerowe

Przepraszamy, komentarze dla tego artykułu są niedostępne.




PHP-Nuke Copyright © 2005 by Francisco Burzi. This is free software, and you may redistribute it under the GPL. PHP-Nuke comes with absolutely no warranty, for details, see the license.
Tworzenie strony: 0.05 sekund

Polecane strony :

Hurtownia Elektryczna Strzegom | Sklep narciarski | Komputery Swidnica | Hurtownia rowerowa Swidnica | Maszyny kamieniarskie Strzegom


<